W poprzednim poście wspominałam o moim pierwszym koniku - teraz macie okazję go poznać!
Jest to nieokreślonej rasy siwy ogier, którego nazwałam Cookie, bo jego grzywa przypomina mi... ciastka pieguski. :D Skończyłam go w niedzielę 15 września, a cały proces zajął mi około dwóch tygodni.
Jak widać, Cookie nie jest idealny. Ma za dużą głowę w stosunku do szyi, jest trochę zbyt pulchny, w dodatku grzywa i uszka są krzywe... A w środku nie ma waty silikonowej, lecz pociętą wełnę, przez co jest odrobinę za ciężki. Mimo wszystko jest to moje pierwsze dzieło, więc nie ma czemu się dziwić. Moim zdaniem jak na pierwszego wyszedł mi całkiem nieźle, a jak Wy sądzicie? Możecie oczywiście napisać w komentarzu! ;)
Do następnego,
Iga


